Podróż przez życie z licznymi przystankami, w tym również autobusowymi
RSS
sobota, 27 czerwca 2015

Staram się tu nie zabierać głosu w sprawach bieżących, politycznych, gospodarczych, ale dziś napiszę kilka zdań odnośnie wczorajszych tragicznych wydarzeń w Tunezji. Marzyłam o wakacjach na Jerbie, tunezyjskiej wyspie pełnej słońca, błękitnego nieba i morza. To takie marzenie bez szans na spełnienie - wiek, brak kasy, no i trochę strach przed nieznanym.

Oglądałam wczoraj wieczorem powtórki serialu "Ranczo". W jednym z odcinków państwo Więcławscy przeglądają katalog biura turystycznego, albowiem pani Więcławska też marzy o wyjeździe na zasłużone wakacje tam gdzie jest ciepło, słonecznie, atrakcyjnie. Jej małżonek, Więcławski, inżynier budowlaniec, nie ma ochoty na dalekie wyjazdy, więc szuka pretekstu, by zapał żony nieco ostudzić. Więcławska proponuje Egipt - Więcławski odpowiada, że tam jest niebezpiecznie, na co żona beztrosko "No coś ty, na plaży przecież nie strzelają". Więcławska proponuje Tunezję - Więcławski ripostuje, że stamtąd wszyscy do Włoch uciekają...

Wówczas, gdy nakręcono te odcinki, jakieś 5 lat temu, zaśmiewaliśmy się z tych dialogów. Kraje, gdzie gospodarkę nakręca turystyka, wydawały się być bezpieczne, przynajmniej w zamkniętych enklawach wypoczynkowych. A potem okazało się, że macki terroryzmu i tam dosięgają. Już nam nie do śmiechu...

Dziś już nikt nie powie "na plaży przecież nie strzelają", bo strzelają w muzeach, na plażach, w hotelach i świątyniach. A ja zadaję sobie pytanie: gdzie ta potęga świata, gdzie siły, na które wydaje się miliardy dolarów, dlaczego armia fanatyków morduje, podrzyna gardła, topi lub pali w klatkach, rozstrzeliwuje w samochodach, zrzuca z dachów, stosuje inne okrutne metody wobec niewinnych ludzi, a świat na to pozwala.

Wczoraj też dowiedziałam się z oficjalnych źródeł, że moje miasto będzie jednym z pierwszych, które przyjmie tzw. uchodźców syryjskich, są już dla nich przygotowane mieszkania. Biskupi w skowronkach, bo to z ich inicjatywy. Ale to nie oni biorą na siebie koszty utrzymania tych rodzin, nie oni będą ponosić odpowiedzialność za relacje społeczne, jakie powstaną w wyniku tej decyzji. Bo że z tych trzech początkowo rodzin powstaną szybko wieloosobowe klany, to pewne jak w banku. Chciałabym mieć pewność, że wśród przybyszów nie będzie ukrytych terrorystów. Chciałabym mieć pewność, że moja wnuczka będzie bezpieczna w przedszkolu, na placu zabaw, na plaży.

Nikt mnie nie pytał, czy chcę mieć za sąsiadów potencjalne cele ataków terrorystycznych. Bo funkcjonariusze tzw. Kalifatu Państwa Islamskiego na pewno swoich ofiar tak łatwo nie wypuszczą z obszaru swoich zainteresowań.

Tak, tak , wiem, wiem, musimy jako społeczeństwo spłacić solidarnościowy dług za tych, którzy kiedyś emigrowali z Polski i gdzieś tam w świecie ich przyjęto. Ale nie słyszałam, żeby Polska była kiedykolwiek krajem popierającym terroryzm i by nasi emigranci dyktowali swoje warunki w nowych ojczyznach.

A teraz możecie mnie zjeść, bo przecież powinnam piać z radości, że oto dane mi będzie zakosztować wspólnoty i wielokulturowości.

Tagi: ludzie
12:10, atojaxxl
Link Komentarze (5) »
środa, 24 czerwca 2015

Moje kochane, wspierające mnie w cierpieniu Blogerki :)

Otóż byłam wczoraj z moją nogą do kontroli, użaliłam się lekarzowi, że chyba coś jest nie tak, że boli, że spuchło, że szczypie. Pan doktor nogę obejrzał i wręcz wybuchnął entuzjazmem:

- Pani Bożenko, tak ma być ! Jest dobrze, powiedziałbym nawet jest cudnie. Pięknie to wygląda, to przebiega lepiej niż się spodziewaliśmy biorąc pod uwagę współistniejące schorzenie. Ładnie się żyła zarasta, niedługo nie będzie śladu i będziemy robić następny odcinek.

Na moją niedowierzającą minę pan doktor spojrzał, pokazał mi jeszcze jakieś plansze, poklepał po najbardziej obolałym miejscu aż mi świeczki w oczach stanęły i nie zmniejszając swojego entuzjazmu sprawdził jeszcze czy nie ma zakrzepów, wystawił receptę i zapowiedział:

-Zobaczy pani, na konferencjach medycznych będziemy pani nogi pokazywać po zakończeniu leczenia.

Mając więc w perspektywie możliwość zostania na stare lata eksponatem medycznym, wciskam się bladym świtem w cholerstwo pod nazwą rajstopy kompresyjne - 1 klasa kompresji i dziękuję wszystkim bogom tego świata, że ... mam króciutkie paznokcie, dużo czasu i że nie ma teraz upałów.

Zdrowia wszystkim życzę i jeszcze raz dziękuję za wsparcie w chorobie. A losowi dziękuje za mój głupawy, nieustający optymizm:)

Tagi: ludzie
13:21, atojaxxl
Link Komentarze (6) »
czwartek, 18 czerwca 2015

Leczenie dżumy przy pomocy cholery nie jest najlepszym pomysłem.

Kontrolowane, celowo wywołane zapalenie żył boli jak cholera.

Ktoś to wymyślił, ktoś taką procedurę leczenia zatwierdził, a ja cierpię.

I płacę.

A płakać będę jak zobaczę stan konta.

PS Podobno potem ma być tylko lepiej.

Jakoś trudno mi w to uwierzyć, gdy widzę rozpalone czerwone powrozy oplatające mi nogę.

Sam tego chciałeś Grzegorzu Dyndało !!!

09:03, atojaxxl
Link Komentarze (9) »
niedziela, 14 czerwca 2015

Nie piszę ostatnio, ponieważ zabrałam się za leczenie. Miałam zamiar korzystać tylko z wizyt i leczenia refundowanego przez NFZ. Zycie zweryfikowało szybko moje zamiary. Na wizytę u chirurga czekałam 5,5 miesiąca. Na badania przez niego zlecone - 4,5 miesiąca, a po badaniach - na kolejną wizytę w celu omówienia badań czekałam 3,5 miesiąca. Podczas tej wizyty dostałam skierowanie na operację, która mogłaby się odbyć najwcześniej za 4 lata. Wróciłam do lekarza z pytaniem, co robić. Odpowiedź miał gotową - leczenie prywatne, mniej inwazyjne, skuteczniejsze. Jeszcze raz obejrzał nogi, wypisał "skierowanie" prywatne. I w sobotę 13 czerwca zaległam w luksusowej, prywatnej lecznicy a włosy mi siwiały na myśl, jak wybrnę finansowo.

Dwaj lekarze,  przystojni jak hollywoodzcy bogowie, pochylili się z troską nad moimi kalafiorowatymi nogami i zaczęli wymieniać dziwne dla mnie uwagi. Powiem w skrócie: lekarz robiący mi usg żył w styczniu ... pomylił nogi, i opisał prawą jako lewą i odwrotnie. Na tzw. oko widać było, że lewa jest w gorszym stanie, że wymaga interwencji już już. Ale to wszystko na papierku wskazywało na nogę prawą.

Dwaj panowie uruchomili swoją komputerową maszynerię, zbadali mnie jeszcze raz i naoczne obserwacje się potwierdziły, co skwitowali krótko "Hm, no tak" i pocieszyli mnie, że za to prywatne teraz usg nie będę płacić.

A potem poszło z górki, po wszystkim noga od palców po pachwinę została zamieniona w mumię i dostałam jasne polecenie: chodzić, chodzić, jak najwięcej chodzić. A na zewnątrz w cieniu 34 stopnie :).

Idąc wolnym kroczkiem a raczej wlokąc moją mumię rozmyślałam sobie o tym pozornie nieistotnym zdarzeniu. Nieraz czytałam, że komuś tam coś amputowano, a to prawą rękę zamiast lewej, a to nerkę zdrową zamiast chorej, wyrwano zdrowe zęby zamiast chorych . Moi lekarze od początku widzieli, że coś jest nie tak. To czym kierowali się inni, ci, którzy chyba bezmyślnie, patrząc tylko w papier, wycinali zdrowe organy, wyrywali zdrowe zęby ? A gdybym tak jakimś cudem dostała się na operację  w szpitalu, to którą nogę by mi operowano ? Zdrowia wszystkim życzę :) i ochłodzenia, bo u nas znowu żarówa !!!

Tagi: ludzie
13:02, atojaxxl
Link Komentarze (5) »
wtorek, 02 czerwca 2015

Mmmmm... dla mnie zaczął się sezon ogórkowy. Mogłabym jeść bez końca i na różne sposoby. Mizeria z dobrą śmietaną i koperkiem ? Tak ! Surówka z cebulką i octem ? Tak ! Plasterki surowego ogórka na chlebie razowym z serkiem? Tak ! Kiszone ? Oczywiście ! Korniszony ? Jak najbardziej ! I jeszcze różne sałatki na zimę... szwedzka, koperkowo-ziołowa, czosnkowo-ziołowa, z musztardą, z miodem, z różnymi warzywami. A wszędzie ogórek w roli głównej.

Wczoraj w moim ulubionym sklepie świeżutkie gruntowe, choć spod folii, ogórki miały swoją promocję. Dostawcę znam, więc bez oporów kupiłam dwa kilogramy. Wśród ładnych, równych i spełniających unijne normy ogórków trafił mi się ten jeden. I zanim trafił pod nóż, został uwieczniony a nawet z lekka ucharakteryzowany.

Osoby nieletnie  tudzież dorosłe ale wrażliwe, drażliwe i obrażające się o byle co uprasza się o obejrzenie pierwszych trzech zdjęć. Osoby z poczuciem humoru zapraszam do oglądania całości.

1. Zależy jak kto patrzy - ogórek z nosem na kwintę :)

                  Ogórek

2. ... albo z nosem (???) zadartym...

                  Ogórek

3. ...albo w takim półprofilu...

                  Ogórek

4.... albo po lekkiej charakteryzacji ten na kwintę zyskał nowe oblicze...

                   Ogórek

5. Po kolejnej zmianie oblicza nawet zwykły ogórek uwierzy w swoje możliwości :)

                  Ogórek

Tagi: na wesoło
20:32, atojaxxl
Link Komentarze (7) »