Podróż przez życie z licznymi przystankami, w tym również autobusowymi
RSS
czwartek, 16 maja 2013

No i stało się tak jak przewidywałam. Spadkobiercy dorobku Wisławy Szymborskiej zaczynają uszczęśliwiać czytelników utworami wygrzebanymi z szuflad, notatników i innych zakamarków mieszkania pisarki.

Niedawno była premiera książki "Błysk rewolwru", pognałam więc bladym świtem do empiku i przy pomocy przemiłej sprzedawczyni znalazłam tomik na najniższej półce regału prezentującego wydawnictwa sponsorowane przez koncerny prasowe. W tym przypadku - przez Gazetę Wyborczą. Cena 39,99 zł.

Kupiłam, przeczytałam, obejrzałam i... żałuję. Nie, nie żałuję pieniędzy ani czasu. Książka już ma entuzjastyczne recenzje, a pierwszą z nich jest przedmowa Bronisława Maja, poety, przyjaciela pani Wisławy, nieskromnie napiszę: naszego kolegi ze studenckich lat. Utrzymana w takiej samej konwencji jak wiele utworów w tym tomie, czyli na pograniczu absurdu i powagi naukowej, stylizowana na prozę barokową przetykaną łacińskimi, francuskimi i innymi wtrąceniami, jest rzecz oczywista hymnem pochwalnym na cześć poetki.

O co mi więc chodzi i czego ja żałuję, czego się czepiam ? Odbieram ten tomik jako swoistą wędrówkę od (prawie) kolebki aż do ostatniego (prawie) tchnienia a raczej oddychacji Szymborskiej. Mamy tu więc i rozczulające zdjęcie Ichny z misiem, z siostrą, z matką, pierwsze nieporadne rysunki i zdania z dziecinnymi błędami. Na laurkach dla mamy dominuje Matka Boska, aniołki, szopki. Pytanie, czy poetka chciałaby to wszystko opublikować?

Późniejsze "dzieła" to już wiersze i proza z lat szkolnych, a wśród nich znany szkic przemówienia na cześć "Idealnego osobnika", co kłóci się z informacją Maja, że oto mamy przed sobą zbiór nieznanych utworów Wisławy Szymborskiej. To nie tylko ten szkic, większość limeryków, moskalików , lepiei też była już publikowana. Tak samo "Meblościanka" znana bardziej jako piosenka Turnaua, tak samo "Zamiast felietonu". Nawet ostatni wiersz, dedykowany Michałowi Rusinkowi, ten z pochwałą Holendrów jako mądrej nacji, która wie co robić przy znikaniu naturalnej oddychacji, nawet ten wiersz był wielokrotnie cytowany w prasie po śmierci poetki.

Prawda, są tam także inne materiały, np listy parkingowego czy wpisy do księgi pamiątkowej prof. Białasa, zabawne nekrologi czy lista wulgaryzmów gromadzonych wraz z Kornelem Filipowiczem.

A wszystko w towarzystwie zdjęć Szymborskiej też raczej znanych z innych wydań i opracowań. Wzruszającym jednak dla mnie doświadczeniem jest obserwacja, jak zmieniał się charakter pisma noblistki od dziecięcych kulfonów przez staranne pismo gimnazjalistki po skreślane i wielokrotnie poprawiane rękopisy lat dojrzałej twórczości.

Martwi mnie jedno: jeśli tę książkę weźmie do ręki ktoś niezbyt oczytany w Szymborskiej, to może odnieść wrażenie, że noblistka nic nie robiła innego, tylko bawiła się w absurdalne układanki, robiła przyjaciołom psikusy i w ogóle była sobie taką bardzo zabawową, nieskomplikowaną osobą oderwaną od życia i przyziemnych problemów.

Przy okazji premiery książki ogłoszono konkurs układanie właśnie takich zabawnych wierszyków, które nosiły swoje nazwy gatunkowe: moskaliki, limeryki, lepieje, metzyje, odwódki, adoralia itp. No cóż, diabeł mnie podkusił, napisałam, kliknęłam, wysłałam. I sekretarz pani Wisławy zaakceptował moje wypociny i znalazłam się w dwudziestce zwycięzców, a mój moskalik stał się tytułem dzisiejszego materiału prasowego w GW, poświęconego właśnie wynikom tegoż konkursu. Cieszę się podwójnie, ponieważ nagrodą jest..."Błysk rewolwru". Będę więc mieć dwa egzemplarze, o ile nagroda do mnie dotrze, ponieważ nie podałam swojego adresu :)

I jeszcze drobna refleksja: po śmierci poetki na aukcjach antykwarycznych i na allegro zaczęły się pojawiać nieosiągalne już wydania jej wcześniejszych tomików. Dziś ktoś oferuje zbiór "Widok z ziarnkiem piasku" za 3 000 (trzy tysiące zł) a tę zawyżoną wartość nadał książce autograf Szymborskiej. Tom "Wierszy wybranych" z 1964 roku "chodzi" na allegro w tak dziwnych cenach, że pusty śmiech ogarnia - ktoś oferuje go za 189 zł, niżej ktoś inny za 70, a ja wczoraj kupiłam za 17 :) Kilka miesięcy temu ktoś wylicytował na allegro tomik "Sól" za blisko 500 zł, a ja kupiłam ten sam tomik w antykwariacie za złotych 8. Czyżby lokowano w ten sposób kapitał ?

 

Tagi: Szymborska
17:46, atojaxxl
Link Dodaj komentarz »