Podróż przez życie z licznymi przystankami, w tym również autobusowymi
RSS
środa, 25 grudnia 2013

Już po wigilii.. Mam nadzieję,ze wszędzie była spokojna, godna i dostatnia. Nie miałam czasu wczoraj coś wpisać, więc dziś składam życzenia

Aby te Święta były jak najpiękniejsza kolęda, ciche radością Bożego Narodzenia i święte         świętością rodziny i najbliższych.

                             I niech będą wesołe jak pastorałka.

              I niech będą refleksyjne jak kolęda dla nieobecnych.

                              A nadzieja niech wstąpi w Was :)

A dodatkiem do życzeń niech będzie kilka moich szopek

Piernikowy zakątek w moim pokoju. Szopka z foremek sprzedawanych kilka lat temu w Lidlu

To szopka sprzed kilku lat, wisząca nad nią biała kula to "światy", zapomniana już typowo polska ozdoba wiejskich domów wykonana z opłatków. Tu wykorzystałam różnej wielkości hostie, które można kupić w sklepach zaopatrujących kościoły.

Tegorocznej jeszcze nie uwieczniłam, ale pokażę w najbliższym czasie :) Wesołych Świat :)

poniedziałek, 23 grudnia 2013

Obiecywałam onegdaj i dziś pokazuję. Do zrobienia takich choinek nie potrzeba cudów. Wystarczą materiały, jakie zwykle mamy w domu.

Choinka dla miłośników codziennej prasy, ozdoba bardzo modna - propaguje się nawet pakowanie prezentów w gazetowy papier.

Materiały: gazeta, miękka tektura, patyczek od szaszłyków, jabłko

Wystarczy wyciąć 16 zestawów kwadratów (po 4 w zestawie) z jakiejś niepotrzebnej już gazety i kilkadziesiąt kawałeczków miękkiej tekturki jako przekładki. Na patyczek do szaszłyków nabijamy kolejno kawałek tekturki i gazetowy kwadrat, od największych do najmniejszych. Całość wbijamy w piękne czerwone jabłuszko. Na szczycie choinki umieszczamy stożek skręcony z kawałka gazety lub przyklejamy wyciętą z papieru gwiazdkę.

Kolejna choinka może ozdobić półeczkę z kosmetykami w łazience.

Materiały: stożek styropianowy lub kartonowy, płatki kosmetyczne, szpilki lub klej, cekiny

Do jej wykonania potrzebny będzie stożek styropianowy lub stożek sklejony z kartonu. Na stożku styropianowym upinamy płatki kosmetyczne, zaczynając od podstawy stożka wspinamy się w górę. Całość ozdabiamy cekinami.

Jeżeli nie mamy stożka styropianowego, to przygotowujemy sobie stożek z kartonu, a płatki kosmetyczne przyklejamy klejem np. magic. Tym samym klejem przyklejamy cekiny.

Jeżeli mamy w domu nadmiar guzików, to można je efektownie przykleić lub przypiąć szpilkami do stożka styropianowego. Niestety, zdjęcie mi coś skutecznie ukryło.

14:10, atojaxxl
Link Komentarze (3) »
czwartek, 19 grudnia 2013

Pieczenie i lukrowanie pierniczków to swoiste misterium, wiele w tym przyjemności ale i wspomnień. Piekłam już piernikowe szopki, zwierzyńce, gwiazdozbiory i chory anielskie. Nigdy wcześniej nie robiłam piernikowego domku, wydawało mi się to umiejętnością nie do przeskoczenia. W tym roku się zawzięłam ... i wybudowałam zagrodę :)

Szablon domku i przepis na ciasto wzięłam z norweskiej strony poświęconej piernikowym chatkom (wujek Google przetłumaczył)

Wycięłam szablony, upiekłam ściany z witrażowymi okienkami i czekałam na natchnienie, a w tym czasie lukrowałam figurki i ozdoby. Po przećwiczeniu lukrowania zabrałam się za ozdabianie ścian.Poszczególne elementy wyglądały wtedy tak:

Jak widać ułatwiłam sobie życie i prawie wszystkie ozdoby upiekłam z patyczkiem do wbicia w podłoże.

Przystąpiłam do sklejania ścian. Najpierw wykonałam budę dla psa. Gdy okazało się, że lukier trzyma jak beton, zabrałam się za domek...

W utrzymaniu pionu pomogło mi wstawienie ścianek między patyczki (każdą ściankę podtrzymują dwie pary patyczków wewnątrz i zewnątrz). Dach pomalowałam lukrem i posypałam cukrem perlistym

Po sklejeniu całości i porządnym wyschnięciu ustawiłam wszystkie ozdoby i postacie, podłoże też pomalowałam lukrem i posypałam cukrem perlistym.

I oto efekty:

 

Na koniec muszę wytłumaczyć brak drzwi - ktoś z domowników je zjadł, a nie chciało mi się od nowa zagniatać ciasto. Gdy szukałam sprawcy - obydwaj moi panowie mieli niewyraźną minę.

Najważniejsze, że wnuczka jest zachwycona. Na razie domek stoi u nas, bo musi wszystko wyschnąć :)

niedziela, 15 grudnia 2013

Dziś pokazuję kilka moich tradycyjnych choinek karczochowych

Te choinki wykonałam kilka lat temu, poszły między przyjaciół i rodzinę, to były moje "wprawki" karczochowo-choinkowe

W tej choince wykonałam niewielką "pieczarę" i umieściłam w niej szklaną szopkę

Na początku było tak jak wyżej, nie byłam jeszcze zdecydowana czy w choince umieszczę samo Dzieciątko czy szklaną szopkę

Potem było tak: wycięłam w stożku miejsce na szopkę szklaną

Następnie wyłożyłam niebieską wstążką tło...

Później cały stożek obłożyłam ciemnozieloną wstążką, do połowy wysokości wstążką szerokości 25 mm, od połowy do szczytu 18 mm szerokości.

Petem wpięłam szopkę przy pomocy perłowych szpilek ( w podstawie szopki są drobne otworki, co ułatwiło mi pracę), ozdobiłam ... i mam :)

A to komplet zrobiony na prośbę znajomej, która potem go nie odebrała, uznając, że jest zbyt smutny i prawie cmentarny :( A mnie się podoba :)

W następnym wpisie pokażę choinki "z niczego"

piątek, 13 grudnia 2013

Życie w bloku ma swoje uroki, na przykład remont za ścianą trwający już półtora miesiąca:) Ale ma też rozmaite pułapki, na przykład w postaci awarii, które mogą sąsiadom zniszczyć mieszkanie.

Zawsze najbardziej bałam się zalania i pożaru. Dlatego nigdy nie zostawiam pralki bez nadzoru (nie wychodzę w tym czasie na zakupy), zamykamy dopływ wody, gdy wychodzimy z domu na dłużej, nie "watujemy" korków, tylko założyliśmy automaty i wymieniamy je co kilka lat. Oświetlenie choinki w okresie Bożego Narodzenia też jest włączone tylko, gdy jesteśmy w domu.

Dlatego zmartwiałam, gdy przedwczoraj sąsiad z dołu zapukał i oświadczył, że właśnie zalewamy mu kuchnię,  z sufitu kapie mu woda, uzbierali już miskę !!! Sprawdziłam wszystkie zakamarki w kuchni i łazience, nigdzie ani kropli . Sąsiad nie uwierzył i osobiście na kolanach sprawdzał pod zlewem w kuchni i pod wanną w łazience. Przy okazji zobaczył rzecz, która go wprawiła w zdumienie: "To wy nie schowaliście rur ??? Tyle lat tu mieszkamy i wy macie rury na wierzchu??"

Moje rury - moja sprawa - chciałoby się odszczeknąć. No tak, nie schowaliśmy rur, od lat nosimy się z zamiarem remontu generalnego i zamiaru nie realizujemy. Głównie dlatego, że ja jestem w stanie wytrzymać rozgardiasz remontowy dwa dni, potem wpadam w histerię.

Tym razem moje nieschowane rury uratowały mi skórę. Śladem sąsiada przyszła ekipa ze spółdzielni mieszkaniowej. Panowie mieli ułatwione zadanie - rury na wierzchu, więc widać, że u nas przecieku nie ma. Przychodzili dwa razy, bo kierowniczka administracji uznała, że to musi być u nas, no bo skąd ta woda ??? Wypłoszyli mi tylko udomowionego pająka spod wanny :)

A skąd ten przeciek ? Ano zza ściany, czyli od mojego sąsiada z piętra ale z drugiej klatki, tego, który już półtora miesiąca remontuje kuchnię. Żonie zamarzyła się jakaś kosmiczna kuchnia ze zlewem odsuniętym od ściany i w innym miejscu niż mamy wszyscy. Do podłączenia ekipa użyła miedzianych rurek o parametrach innych niż nasze stare standardowe.

W efekcie różnice średnic wewnętrznych wyrównali jakimiś izolacjami i zamurowali. Woda ciekła po kropli od miesiąca, wreszcie znalazła sobie ujście w rogu kuchni piętro niżej u mojego wkurzonego sąsiada.

Wczoraj w obydwu mieszkaniach ekipy kuły ściany. Panie wyrywały sobie włosy z głowy, bo tu święta za pasem a w kuchniach ruina !!! Za ścianą podobno remont trzeba zaczynać od nowa, bo woda podeszła pod nową posadzkę kuchni. Najpierw jednak trzeba wszystko wysuszyć, a to potrwa. Więc święta na gruzach...

Nie, nie cieszę się z cudzego nieszczęścia. Ale moim gołym rurom zafunduję malowanie :) Przecież, gdyby było zamurowane, to dziś miałabym rozwalone ściany...

07:28, atojaxxl
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 09 grudnia 2013

Jestem zła.

Jestem wkurzona.

A wszystko przez 1 % podatku, którym mogę dysponować jak chcę. Od kiedy tylko jest taka możliwość, zawsze przekazywałam ten 1% na rzecz pewnej fundacji, opiekującej się m.in. chłopcem z zanikiem mięśni. Namawiałam do tego również moją całą rodzinę i znajomych. I było w porządku.

W tym roku 1% postanowiłam przekazać na rzecz dziecka z amelią częściową ( urodziło się bez części kończyn dolnych i górnych). Tym dzieckiem "opiekuje" się inna fundacja. Prosiłam o taki sam gest całą moją rodzinę, nie wnikam, kto przekazał, kto nie.

Nie należymy do ludzi zamożnych. Nasz 1 % to niewielkie pieniądze. Ale podobno ziarnko do ziarnka...

Tymczasem kilka dni temu otrzymałam z tejże fundacji pękatą kopertę z zapowiedzią świątecznej niespodzianki. W środku były 2 kartki świąteczne, naklejki na prezenty i gotowe formularze wpłat , ale na zupełnie inny cel. W liście przewodnim wyjaśniono, że chodzi o wpłaty na rzecz dzieci autystycznych, na specjalne zabawki dla nich, które pomogą im ... przetrwać święta. Oczywiście podano kwoty, jakich fundacja oczekuje, z tym, że najbardziej wskazana byłaby kwota 100 zł.

Wkurzyłam się. Współczuję dzieciom z autyzmem, żyją w innym świecie, są - jak to napisał ojciec jednego z chłopców - inaczej okablowane. Ale na miły Bóg, mają ręce i nogi, chodzą, biorą coś w dłonie, mają zapewnione wspomaganie.

A dziecko, o którym piszę, do końca życia będzie oprotezowane, skazane na wózek i sztuczne stopy i dłonie. Koszty protez i rehabilitacji są niewyobrażalne !!! To nie zabawki odwracające uwagę od niedobrego świata pełnego obcych dźwięków i światełek na choince.

Nie wiem, ile osób dostało taki list. Ale domyślam się, ile kosztują takie gadżety, druk kartek i naklejek, ile kosztuje wysłanie tysięcy dużych kopert. Jeśli na to idą pieniądze podatników, to jest to wielkie nieporozumienie.

Fundacje nie mają ostatnio dobrej prasy, m.in. z powodu przeznaczania środków statutowych na inne cele. Ja nie potrzebuję podziękowań, listów itp. Ja chcę tylko mieć pewność, że "wdowi grosz" niejednego podatnika trafia zgodnie z przeznaczeniem na leczenie i pomoc dla tragicznie chorego dziecka.

PS. Niedawno w dużych miastach odbyły się marsze promujące Szlachetną Paczkę. Wolontariusze mieli gustowne koszulki ze stosownym napisem i nieśli flagi z logo Szlachetnej Paczki i baloniki z tymże. Ciekawe, ile Szlachetnych Paczek można by zrobić, gdyby pieniądze poszły na zakupy a nie na promocję...

14:13, atojaxxl
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 02 grudnia 2013

Dziś zaczynam pierniczenie.

Nie, nie piekę tzw. staropolskiego dojrzewającego piernika, najadłam się go w dzieciństwie po grdykę - od Wigilii do Środy Popielcowej Babcia wydzielała nam domowym po kawałku, przechowywała go w chłodnej komorze. Był pyszny, pełen orzechów, suszonych owoców, na miodzie z pasieki sąsiada, z masłem od swoich krówek i jajkami z własnego kurnika, przekładany własnoręcznie usmażonymi powidłami...ale ile można jeść piernik ???

Piekę ozdobne pierniczki z okienkami, lukrowane, piekę domek z piernika, witrażowe szopki
a tradycyjnie zaczynam od ...parku jurajskiego :) Mam dwóch zaprzyjaźnionych miłośników dinozaurów i dla nich co roku piekę cały prehistoryczny zwierzyniec. Inspirację zaczerpnęłam z książki "Prehistoria" z zielonej serii Tajemnice zwierząt"

Najpierw rysowałam sylwetki dinozaurów wg wzoru z książki, potem wycięłam szablony z kartonu. Układam je na rozwałkowanym cieście i wycinam ostrym skalpelem. Piekę kilka minut, po kilku dniach lukruję i obdarowuję obydwu chłopców.

Oto książka i kilka piernikowych dinozaurów na tle swoich pierwowzorów: dimetrodon, brontozaur i sthruthiomim

Kartonowe szablony na cieście

Oprócz tego używam kilku foremek przywiezionych z USA

Przed lukrowaniem

Gotowy polukrowany park jurajski

I kilka zbliżeń :) stegozaur z kolczastym ogonem

Grozny triceratops

A nad wszystkim latają pterodaktyl (z prawej) i archeopteryx (z lewej)

niedziela, 01 grudnia 2013

Podoba mi się zwyczaj adwentowych wieńców: i tych kładzionych na stole ze czterema świecami i tych na drzwiach. Od kiedy z drzwi wejściowych wieniec mi skradziono  ( dokładnie we Wigilię, gdy jedliśmy kolację), nie dekoruję drzwi. Ale wieńce robię z upodobaniem, cieszę się, że prawie cała rodzina ma u siebie moje prace. Oczywiście na stole dochodzą do tego świece, bombki, świąteczne dodatki w odpowiednich kolorach.

Błogosławionego Adwentu życzę Wszystkim :)

1. W tradycyjnych kolorach świątecznych, nieco przejaskrawionych z winy aparatu

2. Czerwono-złoty

3. Srebrno-biały , no naprawdę nie jestem mistrzem fotografii

 

4. Przegląd rozmaitości z poprzednich lat