Podróż przez życie z licznymi przystankami, w tym również autobusowymi
RSS
czwartek, 28 lutego 2013

Kilka dni temu zerknęłam do bloga "Samotnia.Miejsce pełne książek" ( samotnia1981.blox.pl ) , akurat autor bloga ogłosił szybki rocznicowy konkurs rozpoznania cytatu z pewnego doskonałego kryminału.

Dla mnie miodzio, ponieważ nie trzeba było wstawiać banerów na swój blog, a ja mam  z tym zawsze problemy, nie trzeba było niczego lajkować :) cokolwiek to znaczy, nie trzeba było czekać na losowanie itp itd. Odpowiedziałam prawidłowo i wygrałam też kryminał P.D.James "Intrygi i żądze".

I ani się obejrzałam, jak pod moimi drzwiami stanął kurier z Merlina i grubaśna książka czeka w moim grajdołku na przeczytanie. A ponieważ recenzje ma dobre, to oczekuję ciekawej, intrygującej lektury. Dziękuję Tomku !!!

Tagi: książka
12:08, atojaxxl
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 lutego 2013

Kilka zdjęć moich prac przedwielkanocnych. Niestety, nie opanowałam sztuki opracowywania i wstawiania zdjęć, więc jest jak jest.

 

Dwa jajka patchworkowo-cekinowe

Stadko kurek

Moja ulubiona technika - wzór skręcony

Tagi: karczochy
10:47, atojaxxl
Link Komentarze (3) »
wtorek, 26 lutego 2013

Przystanek ten usytuowany jest przy ul. Mościckiego i Buczka. Wokół same prywatne domy, często pamiętające czasy, gdy te okolice były wsią. W licealnych czasach urywaliśmy się w te miejsca i na ścieżkach między falującymi łanami zbóż rozważaliśmy liczne problemy egzystencjalne.

Przystanek jeszcze nie dostąpił łaski przebudowy, więc czy się stoi czy się siedzi i tak na głowę kapie. Siedzę więc i kolana mi mokną a wokół szarość. Szare niebo, choć to przecież samo południe. Szara ulica, szare drzewa, szare kopczyki topniejącego szybko śniegu. Szarzy ludzie, z zaciśniętymi ustami, bez uśmiechu i emocji. Szare lub ciemne ubrania. To chyba z okresu siermiężnego socjalizmu została ta skłonność do tzw. praktycznej odzieży. Praktycznej czytaj: takiej, na której nie widać brudu. Z autobusu wysypuje się gromadka uczniów mościckich szkół, oni też w kurtkach czarnych albo szarych, wpatrzeni w telefony, ze słuchawkami w uszach.

Ale przecież czasy się zmieniły, sklepy pełne rozmaitych kolorowych przyodziewków. Żałuję, że mój czerwony płaszcz na tzw. okres przejściowy wisi w szafie, byłby choć jeden barwny akcent wśród powszechnej szarzyzny.

W sklepach przygotowania do wielkiego skoku: święta wielkanocne za miesiąc, tu i ówdzie szczerzą siekacze czekoladowe zajączki, przyciągają wzrok tradycyjne polskie kolorowe ozdoby made in China - szczytem szczytów jest palma wielkanocna wyprodukowana w Państwie Środka. Nie miałam przy sobie aparatu ani telefonu, bo to naprawdę warte uwiecznienia.

Odwiedziłam moją ulubioną hurtownie materiałów biurowych, tu też dopiero trwają przygotowania przed wielką przedświąteczną sprzedażą wszystkiego co się da. Podobnie w sklepie ogrodniczym, choć przecież sezon działkowy tuż tuż.

Pod szarym niebem, szarymi ulicami, wśród szarych ludzi wróciłam do mojego szarego zycia, które ubarwiam sobie tak, jak poniżej :)

 

Tagi: karczochy
17:54, atojaxxl
Link Komentarze (3) »
czwartek, 21 lutego 2013

Chyba niewielu blogerów pamięta, że dziś nasz ojczysty język polski i wszystkie inne ojczyste języki świata ( a jest ich ponad 6 tysięcy) mają swoje święto - ustanowiony przez UNESCO Międzynarodowy Dzień Języka Ojczystego (International Mother Language Day).

W założeniu miał upamiętnić studentów z dalekiego Bangladeszu, którzy ponad 60 lat temu upomnieli się o uznanie języka bengalskiego drugim językiem urzędowym w ówczesnym Pakistanie. Od 1999 r dzień ten przypomina, że język ojczysty jest nie tylko kluczem do porozumiewania się, ale jest także nośnikiem dziedzictwa kulturalnego, religijnego, społecznego. I przypomina też,że język ojczysty jak każde inne dobro nie jest nam dany bezwarunkowo, że podobnie jak inne wartości również i on może zaniknąć, jeżeli nie będzie pielęgnowany w mowie i w piśmie.

Od pewnego czasu śledzę językowe śmieci coraz bezczelniej panoszące się w języku polskim. Gdyby to dotyczyło tylko języka potocznego, to jeszcze bym zrozumiała. Ale chwasty językowe plenią się już wszędzie. Niestarannym, niedbałym, często wulgarnym językiem posługują się coraz częściej osoby publiczne.

I jeszcze to przypisywanie różnym słowom znaczenia zupełnie nieprzystającego do okoliczności Pisałam już o ikonie. Jak wiadomo, prawdziwa ikona jest przedmiotem kultu religijnego. Tymczasem ze wszystkich stron słyszę lub czytam przymiotnik kultowy jako określenie czegoś niezapomnianego, interesującego, niepowtarzalnego, godnego pochwały itp itd.

Koleżanka piała z zachwytu na widok kubka, w którym trzymam ołówki: "Mój Boże, masz ten kultowy kubek, marzę o takim". Wyjaśniam, chodziło jej o taki zwykły, gruby, fajansowy, biały kubek z logo PSS Społem, jaki można było w latach PRL-u zobaczyć w każdym barze mlecznym w dwóch pojemnościach: 0,33 i 0,5 litra. Podawano w nich najczęściej mleko, kefir, maślankę. Obdarowałam więc koleżankę identycznym kubasem, jej radości nie da się opisać, muszę zapytać przy następnym spotkaniu, czy zbudowała już prywatny ołtarzyk dla kubka.

Ale to nie koniec, dziś właściwie wszystko co pochodzi z PRL-u jest kultowe: adapter bambino, samochód syrena, radio z zielonym okiem, nieistniejący już bar "Smok" w Krakowie.

Gdy wybieram książki w bibliotece, z założenia odrzucam te, które na skrzydełku mają informację, że są dziełem kultowego pisarza. Ze zdziwieniem dowiedziałam się niedawno, że nawet slogan reklamowy (I'm lovin'it) też jest kultowy.

Najwięcej kultowych przedmiotów i dzieł jest w sferze filmowej i wydawniczej: kultowy film to oczywiście "Miś" Barei, kultowy serial o zasięgu światowym to "Miasteczko Twin Peaks", większość czasopism, które już zniknęły z obiegu też jest kultowa.

Nasz język ojczysty jest bogaty w synonimy. Naprawdę nie widzę potrzeby zastępowania ich jednym określeniem, w dodatku nie zawsze współgrającym z opisywaną postacią lub przedmiotem, czego "kultowy kubek" jest najlepszym przykładem.

PS. Odnośnie mojego wpisu o nadużywaniu słowa ikona.  Pani wicemarszałek Sejmu Wanda Nowicka była uprzejma wypowiedzieć się na temat swoich ostatnich zderzeń z własnym klubem: "Jestem ikoną pewnej sprawy"... Grunt to mieć dobre o sobie mniemanie !!!

17:54, atojaxxl
Link Komentarze (1) »
wtorek, 19 lutego 2013

Istnieją słowa, które w ostatnich latach nabierają nowego znaczenia, niekiedy zupełnie odbiegającego od pierwotnej treści. Do takich słów należy ikona.

Gdy myślę "ikona", widzę cudownie wyprofilowane postacie "Trójcy Świętej" Rublowa - obraz uznany przez Sobór Stogławnyj za ikonę ikon. Widzę Matkę Boską Włodzimierską z bezbrzeżną czułością tulącą Syna. Widzę Świętego Pawła z Tarsu - mędrca z wysokim czołem, widzę wszystkich Spasatieli - ikony Chrystusa Zbawiciela. I nowoczesne ikony Nowosielskiego. Widzę błyszczące cerkiewne ikonostasy i umiem odczytać ukryte w nich znaczenie.

A dziś ? Słowo ikona zastąpiło wyrazy takie jak twarz, wzór, przykład, doskonałość albo idol. Odarto dostojny wyraz z religijnego znaczenia, z trudu ikonopisatiela, twarze świętych zastąpiono obliczami postaci publicznych. Nie ma chyba dziedziny życia, która nie miałaby swojej ikony.

Opiniotwórcze media publikują od czasu do czasu listę 100 ikon mody. Są tam nazwiska projektantów, modelek, od Coco Chanel do Anji Rubik. Wśród 100 ikon filmu panuje niezmierny ruch, wczorajsze modne twarze spadają, a ich miejsce zajmują aktualni idole.

Współczesną  ikoną sportu nazywany jest Christian Ronaldo, ale przecież jeszcze niedawno był nią Michael Phelps. W Polsce ikoną sportu okrzyknięto Tomasza Sikorę, dziś z tego miejsca spycha go Justyna Kowalczyk.

Niedawno pisano, że zmarł człowiek będący ikoną biznesu, Aleksander Gudzowaty. Już są nowi kandydaci do tej etykietki.

Zawsze z szacunkiem myślałam o Marii Skłodowskiej Curie, ale dopiero kilka dni temu przeczytałam, że jest ona ikoną świata nauki i feminizmu. Hmmmm, z tym pierwszym określeniem bym się zgodziła, ale tylko z tym pierwszym.

Wybitny tancerz, "Bóg tańca" Wacław Niżyński nazywany był ikoną swoich czasów.

O miano ikony seksu współzawodniczą Marylin Monroe, Brigitte Bardot i Joanna Krupa. Nieszczęsna Pamela Anderson musiała przekroczyć jakąś granicę, skoro została nazwana ikoną porno . Chciałoby się zakrzyknąć "Hospody pomiłuj" !!!

Jeszcze większe pomieszanie z poplątaniem widać w dziedzinie lekkiej rozrywki, albowiem ikonami kultury masowej są jednocześnie John Lennon, Prodigy, Jan Paweł II, autorka Rozlewiska i Michael Jackson.

Ikony współczesności mają to do siebie, że w przeciwieństwie do religijnych szybko tracą swoich wyznawców. Na naszych oczach w pył rozpadła się ikona sportu niepełnosprawnych - Oscar Pistorius . Z niechęcią i wręcz obrzydzeniem dziennikarze wymieniają nazwisko Jakuba Śpiewaka, do niedawna ikony walki z pedofilią.

Niestety czasem etykietka ikony trafia naprawdę pod niewłaściwy, a nawet szokujący adres. Oto matka biednej Madzi z Sosnowca nazywana jest ikoną popkultury, bowiem stała się nie tylko bohaterką skandalu kryminalnego ale zaliczyła sesję fotograficzną dla wysokonakładowego dziennika, udzieliła licznych wywiadów, napisano o niej książkę. Wczoraj przeczytałam na portalu Popmoderna (cytuję): "dziecko poszło w niepamięć została sama matka Madzi, zakodowana figura, ikona Madonny bez Dzieciątka". O tempora, o mores !!!

czwartek, 14 lutego 2013

Te kartki zrobiłam tylko i wyłącznie na prośbę syna. W ilości hurtowej :) Każda dziewczyna i instruktorka na WTZ zostanie obdarowana. Dla mnie św. Walenty nadal jest wyłącznie patronem mojego Ojczyma (na co dzień używał innego imienia ) oraz opiekunem chorych dotkniętych epilepsją, nerwicami i deficytami psychicznymi.

środa, 13 lutego 2013

Lubię przy porannej kawie  przejrzeć w necie poranną prasę  niezbyt wysokich lotów za to wysokich nakładów. Od pewnego czasu rzuca mi się w oczy tytuł : X/Y pokazał/a męża, żonę, narzeczonego, narzeczoną syna, córkę, partnera, partnerkę* - oczywiście, niepotrzebne skreślić.

I tak - Mołek pokazała męża, tak samo Siwiec, Mielcarz, Socha.

Żurek pokazał żonę, to samo uczynił Kazik, a ostatnio Karol Strasburger i Mateusz Kusznierewicz, Szymon Wydra, Rafał Królikowski.

Rutkowski pokazał narzeczoną, basen i klatę (dokładnie w tej kolejności) - klata ma już za sobą lata świetności, basen jak basen, a narzeczona całkiem całkiem. Janowicz (to nowe objawienie polskiego tenisa) też pokazał narzeczoną, tzw. Misiek Koterski nie pozostał w tyle i też pokazał.

Rusin pokazała narzeczonego, podobnie zresztą jak Guzik.

Joanna Racewicz pokazała syna, Ewa Błaszczyk córkę, podobnie Górniak, Markowska, Mucha (aktorka), Femme - pokazały swoje potomstwo.

Zielińska pokazała partnera, Gzyra, Kazadi, Sydor też nie omieszkały tego uczynić.

Na miłość Boską, przecież te żony, narzeczone, mężowie, partnerzy, dzieci to ludzie, nie przedmioty. Zastanawiam się, jakie samopoczucie ma taka pokazana osoba, potraktowana jak sklepowy manekin. Nie można ich pokazywać jak nową sukienkę, kapelusz czy mieszkanie. W naszym języku istnieje wiele związków frazeologicznych ze słowem pokazać, w żadnym nie występuje człowiek:

pokazać język,

pokazać gdzie raki zimują,

pokazać klasę,

pokazać drzwi,

pokazać miejsce w szeregu,

pokazać plecy

pokazać lwi pazur.... itd itd

I jeszcze jedno - odkryłam nowy, zupełnie nieznany mi świat gwiazd (?). Ja naprawdę nie wiem, kim są Gzyra, Kazadi, Sydor, Wydra, Socha, Siwiec, Guzik, Żurek i inni. Zacofana jestem okropnie. Wszystko przez to, że nie oglądam telewizji, seriali, teleturniejów. Bo chyba tam istnieje nowy wspaniały świat, w którym wszyscy są na pokaz...

poniedziałek, 11 lutego 2013

"Trzeba wiedzieć, kiedy

ze sceny zejść Niepokonanym.

Wśród tandety lśniąc jak diament..."

Dziś najpopularniejszym słowem, odmienianym we wszystkich formach i językach był SZACUNEK. Dla B16. Od dziś dla mnie Benedykt XVI Wielki.

20:17, atojaxxl
Link Dodaj komentarz »

Za oknem najcudniejsza zima: minus 5 mrozu, wielkie białe czapy śniegu na wszystkim, niewyobrażalnie czyste niebo i oślepiające słońce. Raj dla wypoczywających, dla fotografów i malarzy, przekleństwo dla kierowców i zwierzyny.

Dziś Dzień Dokarmiania Zwierzyny Leśnej. Od pewnego czasu zerkam na stronę Lasów Państwowych, gdzie trwa strumieniowa transmisja z polany w Puszczy Białowieskiej. Leśnicy wykładają siano, kiszonki, wysypują ziarna, wieszają kule tłuszczowe dla ptaków. A ja i ponad 30 tysięcy innych fanów siedzimy w ciepłych kapciach i fotelach i popijając co kto lubi podglądamy żubry, łanie, jelenie, dziki, czasem przemknie lis, czasem przykica zajączek, do smakołyków powieszonych na drzewach przylatują sikorki, dzięcioły w kilku odmianach, sójki, dzwońce, mazurki... Pięknie jest.

Przeglądałam dziś rano moje pudła z ozdobami. Właściwie mogłabym dać sobie z nimi spokój, tyle już tego naściubałam, że wystarczy na kilka lat. Ale wpadły mi w ręce moje bociany, zrobiłam je dwa lata temu, żeby przywołały wiosnę. Może i tym razem się sprawdzą ?

Kle kle boćku, kle kle ...

W towarzystwie żabki prezentują się całkiem nieźle, prawda ?

 

Tagi: karczochy
09:48, atojaxxl
Link Komentarze (8) »
niedziela, 10 lutego 2013

Murzynek jaki jest - każdy widzi. Ciemne, ucierane, kakaowe ciasto, często z dużą ilością bakalii. U mnie obłożone połówkami orzechów usmażonych w cukrze z miodem i oblane grubą warstwą gorzkiej czekolady, wewnątrz pełne dużych rodzynek moczonych w szlachetnym alkoholu.

Murzynek - ciasto niepoprawne politycznie. Niepoprawne jak Murzynek Bambo, pies Murzyn u sąsiadów, jak biały Murzyn, który zrobił swoje, więc Murzyn może odejść. W  świetle dyskusji jaka przetoczyła się nad niezręczną wypowiedzią mojej imienniczki o "pożydzeniu szmalu" zastanawiam się, jak teraz nazywać to ulubione ciasto mojej rodziny. Ciemniak ? Nieeee. Czerniak ? Nieeee. Kakaowiec ? Nieeee.

Zastanawiam się, dlaczego akurat wypowiedź Dykiel tak wzburzyła świat mediów i częściowo polityki. Bo utrwala stereotypy? Matko z dzieckiem, ja nawet nie znałam takiego słowa.

Wychowałam się w domach pełnych poważania dla innych ludzi. Dziadek Stefan przed wojną pracował jako urzędnik podatkowy głównie w środowisku kupców żydowskich. Wyrażał się o nich zawsze z wielkim szacunkiem. Ojczym miał przyjaciela-spolonizowanego Żyda, który po 1968 roku opuścił Polskę. Zanim to się stało, pracowali razem, nasze rodziny się spotykały, panowie chodzili na mecze. A jednak w domu naszym padały czasem teksty typu: "Masz tyle w tej sprawie do powiedzenia, co Żyd za okupacji" - czyli nie masz nic do powiedzenia, "Biegasz jak Żyd po pustym sklepie" - czyli nosi cię po domu bez powodu i celu. Gdy mama odmawiała ojczymowi paru złotych na jego wydatki, mawiał "M. nie bądź Żyd, daj na piwo".

W takiej atmosferze powinniśmy wszyscy zostać zajadłymi antysemitami. A jednak tak się nie stało . Dlaczego ? Może to zabrzmi niezręcznie i niepoprawnie politycznie, ale dla mnie te słowa mają takie samo znaczenie jak utrwalone w polszczyźnie związki wyrazowe typu: udawać Greka, siedzieć jak na tureckim kazaniu, mieć w domu meksyk albo sajgon, oszwabić kogoś, ocyganić, popamiętać ruski miesiąc, mieć coś pewne jak w ruskim banku, pruskie porządki, austriackie gadanie, czeski film i wiele wiele innych.

Czy jak mówię , że mam w domu meksyk, to obrażam mieszkańców Meksyku ? Czy jak porównuję kogoś do delikatnego francuskiego pieska, to Francja powinna wydać nam wojnę ? A co zrobi Grecja, gdy powiem do męża, żeby nie udawał Greka, gdy mówię o konieczności remontu w kuchni ?

Swego czasu świetny polski piłkarz Paweł Brożek tak podsumował swój udział w meczu z USA: "Nagoniłem się jak Żyd po pustym sklepie ale wcale nie dostawałem podań". I jakoś nikt nie rozdzierał szat, że Brożek utrwala stereotyp Żyda-nędznego handlarza, wszyscy rozważali jego słabą postawę wobec mocnej obrony przeciwnika.

Co więc będzie z moim murzynkiem? Zostało parę okruchów. Do następnego pieczenia wymyślę nową nazwę. Political correctness ponad wszystko.

18:38, atojaxxl
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2