Podróż przez życie z licznymi przystankami, w tym również autobusowymi
Blog > Komentarze do wpisu

Przystanek uprzejmościowy - gra z babą

Jestem baba. Nie, to nie tytuł zbioru poezji Anny świrszczyńskiej, tylko stwierdzenie faktu dodatkowo codziennie zauważanego przez otoczenie, obce otoczenie. Scen kilka z ostatnich dni.

Scena pierwsza, autobus miejski, jadę nim od pierwszego do końcowego przystanku, ponad 40 minut. Siedzę na pojedynczym fotelu z samego przodu. Lubię to miejsce, bo mogę swobodnie postawić torbę, nikt nie usiłuje się dosiąść, jest blisko wyjścia i nie jest oznaczone specjalnymi naklejkami. W autobusie połowa miejsc wolnych. Szczerze mówiąc nie bardzo mnie interesuje, co dzieje się z tyłu. A tam po kilku przystankach awantura, dziecko krzyczy a matka niemrawo uspokaja: "Mamo, powiedz tej babie, niech mnie puści, powiedz tej babie, no powiedz". Matka: "Siedź tutaj, jedziemy kilka przystanków". Dziecko: "Powiedz tej babie, powiedz tej babie..." Wreszcie ktoś mnie lekko trąca w ramię: "Głucha pani czy co, dziecko chce tu usiąść a ta udaje, że nie słyszy". Jakoś nikt nie zwrócił uwagi na niestosowność całej sytuacji: dziecko nazywa 65-letnią kobietę babą, żąda, by ustąpiła mu miejsca - bo tak!!!,  mama nie reaguje, współpasażerowie w imię spokoju żądają, żebym zwinęła swoje rzeczy i oddała miejsce rozwydrzonemu dzieciakowi. Jestem baba.

Scena druga, duży market. Z półki chemii gospodarczej biorę opakowanie kapsułek do prania w cenie promocyjnej. Pudełek jest jeszcze mnóstwo. Oglądam potem jakiś drobiazg dla wnuczki, obok mnie małżeństwo warczy na siebie. Żona: "Ty niczego nie znajdziesz sam, patrz, baba ma ten Vizir, to gdzieś jest." Mąż: "To se sama poszukaj, patrzałem, nie ma". Odeszłam parę kroków, jeszcze doleciało mnie "Sama sie baby pytaj...". Jestem baba.

Scena trzecia, chodnik dla pieszych. Specjalnie to zaznaczam, bo ciąg rowerowo-pieszy jest po drugiej stronie ulicy, oznakowany pionowymi i poziomymi znakami. Idę sobie spokojnie, słyszę dzwonek rowerowy. Osobnik w mocno średnim wieku mijając mnie woła, czy nie słyszałam dzwonka. Ja grzecznie wyjaśniam, że dla niego jest miejsce po drugiej stronie, że wszystko jest oznakowane. Pan mocno średni na odjezdne rzuca "Pier..l się, babo". Jestem baba.

Scena czwarta, przychodnia. Młoda, znerwicowana osoba krąży z telefonem przy uchu po poczekalni. Na monitorze wyświetlają się kody kolejnych pacjentów. Młoda osoba informuje rozmówcę "Jeszcze to potrwa, dwie baby przede mną..." Jedną z nich jestem ja. Jestem baba.

niedziela, 13 maja 2018, atojaxxl

Polecane wpisy

Komentarze
2018/05/13 09:53:44
Cholera, ja też jestem baba.
-
2018/05/13 14:24:20
Dobrze, że nie stara krowa, bo ja kiedyś takie określenie usłyszałam.:)
-
2018/05/13 16:38:35
A jaka ze mnie stara baba! Sama czasem używam tego wyrazu, ale nigdy w formie obelgi- do kogoś, raczej w formie autoironii- do siebie. I nigdy dotąd nie odczuwałam tego tak boleśnie jak Ty.
Fakt jest faktem, że dziecięce chamstwo /+interweniującej pasażerki/ a także pana rowerzysty zasługuje na solidną reprymendę.:(
-
2018/05/13 21:11:02
Kiedy przeczytałam określenie - baba - pomyślałam, że to jakieś małe dziecko mówi tak do swojej babci. Nie przyszłoby mi do głowy, że można tak nazywać obcą starszą panią. A już wymaganie, żeby starsza pani ustąpiła miejsca rozkapryszonemu, niegrzecznemu dziecku - to już kuriozum.
-
2018/05/15 22:18:25
Mam nadzieję, że tego miejsca nie ustąpiłaś?! Proszę Cię, napisz, że nie ustąpiłaś, bo to jest nie do pomyślenia!
Co za chamstwo. Co za buractwo. Rynce opadajo!

Może już pisałam, ale napiszę znów: coraz mniej lubię ludzi.
-
2018/05/17 06:56:08
Odpowiadam: nie, nie ustąpiłam miejsca. Pół autobusu było wolne. Po wyjściu matki z dzieckiem gniew ludu objawił się w formie krytyki: jakie niewychowane dziecko, jaka niepozbierana matka itp. Dojechałam szczęśliwie do końca :)
-
2018/05/17 11:16:14
Uff, dobrze, że nie ustąpiłaś. Kiedyś jechałam autobusem, w którym babcia wnuczka ze szkoły wiozła. Chłopak wyciągnął nogi na całe przejście uniemożliwiając innym pasażerom (a mało ich było) przemieszczanie się. Na uwagę babcia rzuciła się do obrony: Nie widzi pani, że dziecko zmęczone ze szkoły wraca?
Inny przykład - takich duuużo w metrze - matka siedzi, obok dziecko i za chińskiego boga nie ustąpią. Ani latorośl nie wstanie, ani matka nie przejawia chęci wzięcia małego na kolana, żeby zrobić miejsce dla osoby starszej, albo ciężarnej, albo o kulach. Jak dorosną, nie zwrócą uwagi na kogoś potrzebującego pomocy.
Baba=kobieta po góralsku, więc się nie przejmuj, ja też baba jestem:)))
-
2018/05/28 15:43:23
widać że to jednak ciebie nie tyka. I nie bój nie bój ich też kiedyś tak nazwą :)
-
2018/08/05 11:14:10
Ja wiem, że upały, ale może chociaż ze dwa zdania?...