Podróż przez życie z licznymi przystankami, w tym również autobusowymi
Blog > Komentarze do wpisu

Przystanek zaduszkowy - o śmierci wygnanej

Kilkanaście lat temu dzień Wszystkich Świętych i Zaduszki spędziłam w szpitalu. Znalazłam się tam kilka dni wcześniej z powodu powikłań po szczepieniu przeciw grypie. Było mi bardzo przykro, że nie mogę iść na grób synka i innych krewnych. Przez kilka pierwszych dni byłam w sali sama, nawet rozmawiałam o tym z pielęgniarką, która mnie "pocieszyła", że jeszcze chwila a cały oddział będzie pękał w szwach i będzie przypominał oddział geriatryczny. I miała rację - dzień przed Wszystkimi Świętymi( a miał być tzw. długi weekend) na kolejnych łóżkach pojawiali się starzy, bardzo starzy ludzie, których stan dziwnym zbiegiem okoliczności właśnie się pogorszył i rodziny uznały, że koniecznie ale to koniecznie muszą być hospitalizowani. Awantury z lekarzami, którzy mieli odmienne zdanie były na porządku dziennym.

W sąsiedniej sali leżał otyły mężczyzna, podłączony do najrozmaitszych aparatów, bez przerwy płakał, krzyczał i wzywał rozpaczliwie "Jezuuuuuusie", "Maryyyyyyyjo", nie pomagały już żadne środki uśmierzające. Chorzy narzekali, rodzina domagała się "Zróbcie coś", pielęgniarki stale zmieniały pościel, odgrodziły łóżko parawanem. W Dzień Zaduszny, o 4 rano krzyk ustał, chory zmarł, samotnie, bez rodziny,na szpitalnym łóżku, za parawanem. Po stwierdzeniu zgonu, owinięto ciało w zielone płótno, położono na szpitalnym wózku do przewożenia zwłok i ustawiono chwilowo... na korytarzu, obok wejścia do świetlicy. Pacjenci przechodzili obok do łazienki czy toalety.

Spod zielonej otuliny wystawał palec lewej nogi. Po zmianie obsady przystąpiono do wywiezienia ciała. Dwie drobne salowe nie były w stanie dźwignąć to potężne ciało, więc jedna weszła na wózek i z komentarzem "Aleś cholera ciężki, tylko mi tu nie zleć"przetoczyły zmarłego do białej plastikowej trumny prosektoryjnej. Ciało wpadło twarzą do dołu, ale to nie miało znaczenia, próbowały je odwrócić, udało im się tylko  połowicznie - "W kostnicy cię przełożą, to se będziesz leżał wygodnie". Pracownik zabrał trumnę windą towarową, a obok świetlicy został wózek... Po chwili ktoś zostawił na nim talerz z niedojedzoną kromką chleba. Nasunęło mi się wtedy skojarzenie z prasłowiańską ofiarą dla zmarłych...

Dałam sobie wtedy słowo, że nie pozwolę, bo ktoś z moich bliskich tak umierał. Wśród kabli, otoczony obojętnością, zniecierpliwieniem, traktowany jak przedmiot... Wygnaliśmy śmierć z naszej codzienności, z naszych domów i mieszkań, oddaliśmy ją w ręce obcych. Może dlatego tak nas zaskakuje, gdy jednak przychodzi?

poniedziałek, 02 listopada 2015, atojaxxl
Tagi: ludzie

Polecane wpisy

Komentarze
2015/11/02 20:20:51
Piękny, wzruszający wpis. Śmierć staramy się wycofać z naszego pola widzenia, jakby miało jej nie być nigdy. A gdy przychodzi jest rozpacz i długo trwająca trauma. Chyba kiedyś na wsiach było inne podejście do odchodzenia. Śmierć traktowana była jako część życia. Myślę, że było to zdrowsze podejście. Ściskam Cię mocno.
-
2015/11/02 20:54:09
Śmierć jest nieelegancka i nie pasuje do wystroju mieszkań nie. Nie jest aplikacją na telefon do wyłączenia w dowolnym momencie. Nie jest ani ładna, ani trendy, ani nie ma koczka i brody a'la drwal.
To jakiż powinien być powód do trzymania jej w domu?
Ludzie zatracają się w pustostanie, w życiu z papieru. Ale to taki miecz obosieczny. Brak troski kiedyś dosięgnie też dzisiejszego luzaka.
-
2015/11/05 19:31:11
Po prostu horror! Ale nie zawsze tak jest. W szpitalach też umierają w otoczeniu rodziny a w domach- osamotnieni. Nie ma reguły.
-
2015/11/05 20:49:46
W lato czytałam Stasiuka i on tez mówi o tej nowoczesności i jednoczesnym nieprzygotowaniu na śmierć czy odwiedzaniu grobów. TV wyparla z ludzi wszystko co wymaga refleksji
-
2015/12/08 23:00:47
Jesteś tam? Dajesz radę?

Czy mi się wydaje, czy usunęłaś najnowszy wpis?
-
2015/12/12 12:04:48
Ludzie umierają w różnych miejscach .Szpital i własne mieszkanie to najlepsze miejsca zgonu ,