Podróż przez życie z licznymi przystankami, w tym również autobusowymi
Blog > Komentarze do wpisu

Przystanek pasieczny - gra z miodkiem

Od kilku tygodni czytam o zmianach w szkolnych sklepikach i stołówkach. Nowe przepisy ograniczają ilość soli, nie zezwalają na sprzedaż fast foodów i słodkich napojów, białe pieczywo musi być zastąpione razowym, a cukier należy zastąpić miodem. I od kilku tygodni czytam, jak zapobiegliwi i przebiegli polscy uczniowie radzą sobie w tej sytuacji: w Lublinie powstał szkolny "czarny rynek drożdżówek" - uczeń przed lekcjami wykupuje drożdżówki w piekarni i potajemnie sprzedaje w szkole kolegom, oczywiście z zyskiem. Dzieci korzystające ze stołówek szkolnych noszą ze sobą sól, cukier i przyprawy - widziano już uczniów mających w plecaku młynek solny :) Sklepy w pobliżu szkół notują znaczny wzrost obrotów, a jedna z sieci spożywczych reklamuje się hasłem "Tego nie kupisz w szkolnym sklepiku"...

Mnie w tym wszystkim zainteresował nakaz zastąpienia cukru miodem. Hm, twórca przepisów chyba nie był ostatnio w sklepie i nie wie, ile kosztuje litr albo kilogram miodu. To już lepiej było w ogóle zakazać w przedszkolach i szkołach podawania kompotów, białej kawy, kakao czy herbaty. Woda zastąpi wszystko :)

Podczas ostatnich wakacji wyszukiwałyśmy z Małą Zu różne atrakcyjne miejsca i starałyśmy się brać udział w ciekawych imprezach. A do takich należały na pewno warsztaty z prawdziwym pasiecznikiem, bartnikiem czy jak kto woli - pszczelarzem. Na warsztaty udałyśmy się w towarzystwie mamy Małej Zu i małej przyjaciółki Julki.

Bartnik1

W Muzeum Etnograficznym, na świeżym powietrzu zebraliśmy się wokół kilku zabytkowych uli. Pan Radwan pokazał dzieciom wnętrze ula, rozmieszczenie ramek, wyjaśnił różnicę między bartnictwem, pasiecznictwem i pszczelarstwem. Dzieci poznały poszczególne grupy pszczół, uczyły się jak rozpoznać królową-matkę, robotnicę i trutnia.

Bartnik2

Potem przyszedł czas na opis pracy pszczelarza z wykorzystaniem dymu...

 Bartnik3

...i specjalnego stroju ochronnego.

 Bartnik4

Po spotkaniu panie pracujące w Muzeum zaprosiły uczestników na degustację razowego chlebka z miodem. Mała Zu była jedną z pierwszych przy starej studni zastępującej stół :)

Bartnik5

...albowiem ulubione zdanie Małej Zu brzmi "ja kocham miodek, ja uwielbiam miodek!" Poniżej z Julką i mamą. Babcia jak zwykle robiła zdjęcia :)

Bartnik6

Zatem: JEDZMY MIÓD i zachęcajmy dzieci do jego spożywania. I chrońmy pszczoły. Bez nich zginiemy...

Po spotkaniu z panem Radwanem dziewczynki z wielkim zaciekawieniem obejrzały rewelacyjną wystawę starych rowerów:

Rowery1

....i miniaturek rowerów czyli dawnych zabawek :)

Mini-rowerek

Jak zawsze - ukłony pod adresem naszego Muzeum Etnograficznego. To naprawdę jest miejsce przyjazne dla wszystkich :)

PS zawsze uważałam, że dorośli opiekunowie dzieci podczas takich zajęć powinni usunąć się w cień i pozwolić dzieciom na zadawanie pytań, wyciąganie wniosków itp. Pan pszczelarz oględnie wyjaśnił rolę trutnia w ulu i dzieciom to wystarczyło ("pomaga królowej-matce w znoszeniu jajeczek"). Jedna z matek dotąd jednak drążyła temat, aż wreszcie usłyszała słowa: kopulacja i zapłodnienie. Syn ciekawskiej pani natychmiast zażądał wyjaśnienia słowa kopulacja... Dzieci były w wieku 4 - 6 lat.

niedziela, 20 września 2015, atojaxxl
Tagi: ludzie wystawy

Polecane wpisy

Komentarze
2015/09/20 21:55:08
Bo dzieci to mądre istoty są, głupieją z wiekiem :)
-
2015/09/21 12:23:57
Ale fajne miodowe łasuchy! :) Też myślę nad zastąpieniem cukru do herbaty ale ksylitolem lub stewią. Miód zapewne byłby lepszy gdyby tylko nie trzeba było czekać aż herbata ostygnie, bo inaczej traci swe zdrowe moce.. A owy napój musi być gorący, zwłaszcza jesienią i zimą, tak w sam raz do dobrej książki :) Pozdrawiam serdecznie..
-
2015/09/21 14:41:06
eeee tam. Bożena tyle cukru uzywa, co kot napłakał - chyba taka ilość nikogo nie zabiła jeszcze. Także ksylitole jej nie kuszą ;)
ALe miodek i owszem :) Zawsze musi być w domu duży słój, zawsze!
Dzieciaki super :) A mama się sama doigrała, jak jej tak było potrzeba szczegółów :D
-
2015/09/21 17:47:57
No to jak to jest z piernikiem? Gdy pieczemy go w wysokiej temperaturze, to wszystkie wartości miodu uciekają? A mleko z masłem i z miodem przy przeziębieniu też już nie jest dobre?
Ja pamiętam ule z pszczołami zawsze stały w naszym ogródku. Ojciec, albo mama podbierali miód, a my dzieci jadłyśmy go w różnych kombinacjach. Nikt się nie zastanawiał, co z czym. Ale może to był błąd?
-
2015/09/21 21:37:13
Świetne jest to wasze Muzeum Etnograficzne!
-
2015/09/22 11:03:53
Cytuję jak to z tym miodem jest w herbacie:

"..miód podgrzany do temperatury ok. 60 stopni Celsjusza zupełnie traci na wartościach mineralnych, przeciwbakteryjnych i zawartości witamin. Jeśli miód doprowadzimy do wrzenia, to zamieni się on w zwyczajną mieszaninę wody, glukozy i cukru"
Cytat pochodzi ze strony:

blog.krainaherbaty.pl/rodzaje-i-gatunki/miodowa-magia-czyli-slow-kilka-o-herbacie-z-miodem.html