Podróż przez życie z licznymi przystankami, w tym również autobusowymi
Blog > Komentarze do wpisu

Przystanek charytatywny - gra zbiórkowa

W moim mieście rozpoczął się sezon gromadzenia żywności dla najuboższych mieszkańców. W sklepach dyżurują uczniowie i pod okiem nauczycieli wręczają klientom ulotki informujące o akcji i o rodzajach żywności, jaka jest zbierana.

Dziś wybrałam się po niewielkie zakupy do pobliskiego supermarketu a tam dwie zbiórki: żywności dla ludzi, i karmy oraz pieniędzy dla schroniska zwierząt. Okazało się, że dziećmi od żywności opiekuje się moja przyjaciółka, która pracę grupy zorganizowała wzorcowo. Dzieci nie stały jak mumie przy wejściu i nie wręczały ulotek ze znudzonymi minami, tylko działały na terenie sklepu, oczywiście za zgodą kierownictwa i ochrony. Jednakowo ubrane w koszulki z logo akcji, z ulotkami w rękach były widoczne wszędzie.

Przykład ? Proszę bardzo, niosę koszyk, podchodzę do makaronów, podchodzi do mnie rezolutny chłopiec i mówi" Dzień dobry, jestem ze szkoły nr...., zbieramy żywność dla ubogich. Czy mógłbym prosić, aby pani wzięła jeden makaron więcej ? A może kilogram tej taniej mąki, nasza pani mówiła, że bardzo dobra. "

Wzięłam więc i dodatkowy makaron, i ten kilogram mąki, i cukier, a chłopiec zaoferował, że poniesie mi koszyk. Gdy dotarliśmy do kasy, podziękował i poszedł szukać następnej osoby. Podobnie działała cała grupa, grzecznie, bez namolności. Gdy ktoś odmawiał (co zdarzało się rzadko), przepraszali i szli dalej. Nosili koszyki, pchali wózki z zakupami, podawali przedmioty z wyższych półek, pomagali pakować zakupy.

Góra żywności rosła: mąka, cukier, makarony, kasze, ryż, odżywki suche dla dzieci, oleje itp. Zaczęło brakować miejsca i opakowań. Niektórzy klienci oferowali pieniądze ("kupcie co uważacie"), ale tego dzieciom ani opiekunom nie wolno przyjmować.

Zbiórka karmy dla zwierząt wyglądała inaczej. Jedna panienka (szkoła ponadpodstawowa) wręczała ulotki, bez słowa, druga stała z puszką za plecami kasjerki i tylko patrzyła na płacących, czasem ktoś wrzucił jakąś drobną resztę, wtedy ożywała i dziękowała. Kosz na karmę (zwykły wózek sklepowy) nie był wypełniony nawet w połowie. Opiekunka stała zdystansowana od dziewcząt, jakby nie chciała, by ktoś ją identyfikował z akcją.

Do świąt Bożego Narodzenia takich akcji będzie więcej. Są klienci, których to drażni, więcej jednak dzieli się żywnością z biedniejszymi od siebie. A dzieci uczą się trudnej sztuki przekonywania i bezinteresownego poświęcenia czasu dla dobra innych.

Grażyna, gratuluję !!!

sobota, 04 października 2014, atojaxxl
Tagi: akcje ludzie

Polecane wpisy

Komentarze
2014/10/04 16:13:27
Wszystko zależy od ciekawego pomysłu. Kolezanka wykonała kawal dobrej roboty- dobrej, bo wszyscy na tym skorzystają! Super akcja! :)
-
2014/10/04 17:20:35
Bożenie się bardzo podoba Twoja Grażyna i jej pomysł na organizację akcji. Super lekcja dla każdego, a przy tym ile pożytku! :)