Podróż przez życie z licznymi przystankami, w tym również autobusowymi
Blog > Komentarze do wpisu

Przystanek 47 - gra dla zdrowia psychicznego

Ten przystanek usytuowano na wprost wejścia do "Tamelu", niegdyś potęgi w produkcji silników elektrycznych wszelkiej maści, dziś dogorywającej spółki przechodzącej z rąk do rąk zagranicznych inwestorów. Przez wiele lat na tym przystanku wysiadał mój ojczym, potem mój mąz - do dnia, kiedy ówcześnie panujący prezes postanowił zwolnić większość pracowników 50+ , ponieważ stwierdził, że "nie płaci za metrykę". Ja z kolei korzystałam z opieki medycznej lekarza kierującego przychodnią mieszczącą się w biurowcu firmy. Od mojej ostatniej wizyty niewiele się tu zmieniło poza jednym - przystanek zyskał zadaszenie i ławeczkę. Otoczenie jednak jak dawniej zasyfione śmieciami, butelkami itp odpadami cywilizacji.

Dziś światowy Dzień Zdrowia Psychicznego. Żeby nie zwariować od huku wiertarek, łomotu budowanych rusztowań i przekleństw robotników (drugi miesiąc trwa remont bloku) postanowiłam podreperować moje zdrowie psychiczne porządnym spacerem. Kijek mi się zepsuł, więc podjechałam autobusem pod "Tamel"a potem przeszłam na "Piaskówkę". Cudowne miejsce...mogłoby tu być . Przed 35 laty zaplanowano tu powstanie parku o charakterze leśnym.

Był sztuczny staw, muszla koncertowa, sklep i bar, kilka huśtawek, karuzela (ufundowana przez mój były zakład pracy), urządzenia wspinaczkowe, plac rowerowy, kort tenisowy i boisko do siatkówki. Z czasem wszystko zmieniło swój charakter. Staw zarósł, sklep zniknął, drzewostan wybujał nadmiernie. Zniknęły znaki drogowe z placyku rowerowego dla dzieci, zostały tylko zardzewiałe sypiące się słupki i rozrośnięte, nigdy nieprzycinane krzewy. W niektóre rejony strach było się zapuszczać.

Kilka lat temu rozpoczęto rewitalizację tego terenu, jest czysto, spokojnie, ludzie spacerują z dziećmi, z psami. Nowe alejki, ławeczki, lampy. Nawet nowy, bezpieczny i kolorowy plac zabaw.

I cudowna jesień. Jeszcze przeważa zieleń, ale pod nogami chrzęszczą zgniatane żołędzie, na dębach pojawiają się plamy czerwieni, na pniach niektórych drzew wyrastają grzybki. Napełniłam kieszenie żołędziami, moja wnuczka nie zna jeszcze przyjemności robienia kasztanowych i żołędziowych figurek. I jeszcze wielki bukiet kolorowych liści, który znacznie poprawił mi nastrój.

środa, 10 października 2012, atojaxxl

Polecane wpisy